Route 66 w USA – historia, najciekawsze miejsca i praktyczne wskazówki dla podróżnych

0
73
2/5 - (1 vote)

Z tego artykuły dowiesz się:

O czym marzysz, gdy myślisz „Route 66”? Ustal swój cel

Podróż życia czy „odhaczenie” słynnej trasy?

Route 66 w USA to dla jednych symbol wolności i amerykańskiego snu, dla innych – po prostu kultowa trasa, którą „wypada” przejechać. Zanim zaczniesz szukać lotów i wynajmu auta, odpowiedz sobie szczerze: czego oczekujesz od tej podróży? Bez tego nawet najlepszy plan podróży Route 66 będzie chaotyczny, a po powrocie zostanie lekki niedosyt.

Czy pociąga cię nostalgia – stare neony, podupadłe motele, małe miasteczka, w których zatrzymał się czas? A może ważniejsze jest dla ciebie kino drogi, szerokie kadry, zdjęcia na Instagramie i wrażenie „jadę przez całą Amerykę”? Inny typ podróżnika skupia się na motoryzacji: stare Chevrolety, muzea samochodów, spotkania z lokalnymi pasjonatami. Jeszcze inni jadą przede wszystkim po przyrodę i parki narodowe – Route 66 traktują jako oś, od której robią liczne „odskocznie” w stronę kanionów, gór i pustyni.

Zastanów się też, co chcesz „kolekcjonować”. Stany? Muzea? Dinery? Stare stacje benzynowe? Każdy z tych celów inaczej układa dzień. Jeśli na przykład najbardziej kręci cię stara reklama „Coca-Coli” na ceglanej ścianie i neon motelu z lat 50., będziesz zatrzymywać się częściej, ale krócej. Gdy natomiast marzysz o długich trekkingach i zachodach słońca nad pustynią – dzienne dystanse automatycznie się skrócą.

Zapytaj siebie: jaki masz cel – bardziej wewnętrzny niż „przejechać Route 66”? Od tego wyjdzie wszystko: ile dni potrzebujesz, ile kosztuje Route 66 przy twoim stylu podróżowania, jaki środek transportu wybrać i jakie noclegi przy Route 66 będą dla ciebie optymalne.

Nostalgia, fotografia, przyroda – różne priorytety, różne decyzje

Jeśli twoim głównym celem jest nostalgia i klimat lat 50., będziesz polować na klasyczne motele, bary z czerwonymi stołkami i stacje benzynowe ze starymi dystrybutorami. W takim wariancie:

  • trasa może być krótsza (np. tylko najbardziej „klimatyczne” odcinki – Arizona, Nowy Meksyk, część Illinois),
  • ważniejsze będzie spanie w charakterystycznych miejscach niż w tanich sieciówkach przy autostradzie,
  • budżet przesuwa się z kilometrów na „doświadczenie” – dopłacasz za noc w słynnym motelu, jak Wigwam Motel czy Blue Swallow.

Jesteś fotografem lub po prostu kochasz robić zdjęcia? Twój wróg to pośpiech. Złota godzina, cienie na pustyni, mgła nad ranem – tego nie da się wcisnąć w napięty harmonogram. Lepiej przejechać 60–70% trasy Route 66, ale mieć czas na polowanie na światło, niż gnać od tabliczki do tabliczki. Zadaj sobie pytanie: wolisz mieć „odhaczone” wszystkie stany, czy kilka naprawdę dopracowanych sesji?

Jeśli z kolei twoim priorytetem są parki narodowe i przyroda, Route 66 staje się szkieletem pod dłuższą wyprawę. Wtedy warto z góry założyć odbicia do takich miejsc jak:

  • Grand Canyon, Petrified Forest, Saguaro w Arizonie,
  • parki i trasy widokowe Kolorado czy Utah, jeśli planujesz dłuższe odskocznie,
  • mniej znane obszary chronione w Oklahomie czy Nowym Meksyku.

Masz już w głowie, co jest dla ciebie „must have”? Jeśli nie – zatrzymaj się tutaj na chwilę i wypisz na kartce 5 rzeczy, bez których ta podróż nie będzie spełnieniem marzeń.

Para w dinerach vs rodzina w parkach – dwa różne scenariusze

Wyobraź sobie parę trzydziestolatków, która od lat ogląda filmy drogi, słucha rock’n’rolla z lat 50. i śni o neonach. Ich plan podróży Route 66 będzie podporządkowany klimatowi. Wybiorą auto osobowe, zatrzymają się w starych motelach, a wieczory spędzą w lokalnych barach i dinerach. Zamiast długich wizyt w muzeach, skupią się na rozmowach z właścicielami i robieniu zdjęć. Nie potrzebują luksusów – ważniejsza jest autentyczność.

Teraz inny obraz: rodzina z dwójką dzieci w wieku szkolnym. Tutaj nadrzędny cel to bezpieczeństwo, komfort i atrakcje dla dzieci. Rodzice chcą pokazać im „prawdziwą Amerykę”, ale jednocześnie nie spędzać po 10 godzin dziennie w aucie. Do planu wchodzą parki narodowe, krótsze przejazdy, częstsze noclegi w sieciowych hotelach z basenem i śniadaniem. Kamper lub większe SUV-y zaczynają mieć sens – bagaż, foteliki, zakupy, zapas przekąsek.

Widzisz, jak ten sam mit Route 66 zamienia się w dwie zupełnie inne podróże? Jakim typem podróżnika jesteś bliżej? Odpowiedź na to pytanie pomoże ci realistycznie dobrać czas, budżet, rodzaj samochodu i sposób nocowania.

Krótka historia Route 66 – skąd ten mit i legenda?

Narodziny „Mother Road”

Historia Route 66 zaczyna się w latach 20. XX wieku, kiedy Stany Zjednoczone potrzebowały spójnej sieci dróg łączących wschód z zachodem. Dotychczasowy system lokalnych traktów i fragmentarycznych szos nie nadążał za rozwojem motoryzacji. W 1926 roku oficjalnie nadano numer 66 trasie biegnącej z Chicago w stanie Illinois do Los Angeles w Kalifornii. Łączyła ona Środkowy Zachód z wybrzeżem Pacyfiku, przecinając osiem stanów i tysiące kilometrów zróżnicowanego krajobrazu.

Route 66 szybko stała się arterią gospodarczą: prowadziła przez rolnicze tereny Illinois i Kansas, roponośne obszary Oklahomy, rancza Teksasu, indiańskie ziemie Nowego Meksyku, pustynie Arizony aż po rozwijającą się Kalifornię. Wzdłuż trasy wyrastały motele, stacje benzynowe, warsztaty mechaniczne i bary dla kierowców ciężarówek. To tutaj rodził się obraz „samochodowej Ameryki”, którą świat zna z filmów.

Wielki Kryzys i tzw. Dust Bowl (katastrofalna susza i burze pyłowe lat 30.) dodatkowo wzmocniły znaczenie Route 66. Dla tysięcy rolników z Oklahomy, Teksasu czy Kansas była to po prostu droga ucieczki na zachód, ku obietnicy pracy i lepszego życia w Kalifornii. Ten wątek migracji został mocno utrwalony w kulturze, m.in. w powieści „Grona gniewu” Johna Steinbecka, gdzie Route 66 nazywana jest właśnie „Mother Road” – Matką Dróg.

Złota era i upadek trasy

Po II wojnie światowej Ameryka weszła w okres prosperity. Rozwój klasy średniej, boom motoryzacyjny, powszechne posiadanie samochodu – to wszystko sprawiło, że Route 66 stała się synonimem wakacyjnej drogi. Rodziny pakowały dzieci, lodówkę turystyczną i ruszały w stronę Kalifornii. Złota era trwała od końca lat 40. do mniej więcej połowy lat 60.

W tym okresie przy Route 66 rozwinęła się cała infrastruktura turystyczna: kolorowe motele, neonowe szyldy, ogromne przydrożne reklamy, restauracje w stylu diners z milkshake’ami i burgerami, parki rozrywki, „największe” wszystko – od kaktusów po muffinki. To była Ameryka w pigułce, przeskalowana i krzykliwa, ale też szczera w swoim entuzjazmie do samochodów i drogi.

Równocześnie rosły jednak problemy: korki, niebezpieczne zakręty, wąskie odcinki, przejazdy przez zatłoczone centra miast. Rozwiązaniem miała być nowa sieć autostrad międzystanowych (Interstate Highway System), szybszych, szerszych i bezkolizyjnych. Wraz z otwieraniem kolejnych odcinków autostrad, ruch stopniowo przenosił się z Route 66 na nowoczesne trasy.

Proces „śmierci” Route 66 trwał latami. Kolejne fragmenty były deklasowane, czyli formalnie tracili status drogi krajowej. Stare znaki zdejmowano, utrzymanie niektórych odcinków przestawało mieć priorytet. W 1985 roku Route 66 przestała oficjalnie istnieć jako trasa US Highway. Dla wielu małych miasteczek oznaczało to katastrofę – w ciągu kilku miesięcy zniknął ruch, a wraz z nim życie gospodarcze.

Renesans i współczesna ikona popkultury

Na szczęście historia Route 66 na tym się nie zakończyła. Zanim jeszcze zdjęto ostatnie znaki, trasa zdążyła zakorzenić się głęboko w popkulturze. Piosenka „(Get Your Kicks on) Route 66”, liczne filmy, seriale telewizyjne z lat 60., książki, fotografie – to wszystko budowało mit tej drogi jako symbolu wolności, buntu, przygody i ucieczki od codzienności.

W latach 80. i 90. zaczęły powstawać lokalne stowarzyszenia walczące o zachowanie dziedzictwa Route 66. Ich praca miała kilka wymiarów: oznakowanie ocalałych fragmentów jako „Historic Route 66”, promowanie ich wśród turystów, renowacja starych neonów i budynków oraz wspieranie lokalnych przedsiębiorców. Dzięki temu wiele miasteczek odżyło – tym razem dzięki turystyce sentymentalnej.

Ogromny wpływ na renesans trasy miały też nowe media i turystyka międzynarodowa. Europejscy i azjatyccy turyści, zafascynowani amerykańską kulturą, zaczęli przyjeżdżać specjalnie na Route 66. Filmy animowane (jak „Auta”) odświeżyły mit „zapomnianej drogi” w świadomości młodszego pokolenia. Dziś przejazd Route 66 to nie tylko „wycieczka starą drogą”, ale podróż przez historię USA: od Wielkiego Kryzysu, przez powojenny optymizm, po erę globalizacji i internetu.

Jak ty patrzysz na historię Route 66 – bardziej jak na romantyczną legendę czy raczej fascynujący przykład tego, jak infrastruktura zmienia losy całych